Tego dnia z okna pokoju na ulicy Grimmauld Place 12 Londyn wyglądał tak jak zwykle; szare chmury wisiały nad niebem, a z nich spadały krople deszczu. Całości towarzyszył chłodny wiatr. Mugole mogliby pomyśleć '' Dzień jak co dzień'' lub '' Cóż za zwykły dzień ''. Pierwszy września, niczym się nie wyróżniał dla zwykłego człowieka, ale dla społeczności czarodziei był to dzień co najmniej wyjątkowy. Z tą datą wiązał się powrót do Szkoły Magii i Czarodziejstwa- Hogwartu. Jednak pewna osóbka o blond włosach oraz blado-niebieskich oczach, nie cieszyła się zbytnio tą datą. Tak Narcyza Black, wielka potomkini starego rodu Black' ów. Tego lata miała iść do piątej klasy i zdawać SUMy, czyli standardowe umiejętności magiczne.
Cyzia popatrzyła niepewnie za okno. Z racji tego, że była bardzo przesądna, modliła się, aby dzisiejsza pogoda była ładna, co oznaczało by, że dziś jej się powiedzie. Jak już się za pewne domyślacie Narcyza była bardzo przygnębiona widokiem, który ujrzała.
- Cholera. – powiedziała do siebie cicho- Dlaczego nigdy nic nie dzieje się po mojej myśli ?! Dlaczego zawsze wszystko musi się dziać przeciwko mnie ?! Jeszcze ta deblina szkoła ze szlamami, które chowają się po kątach ! I ten idiotyczny arystokrata Malfoy i jego banda ! Dlaczego choć raz nie może się coś stać po mojej myśli ?! – zaczęła krzyczeć i rzucać książkami po całym pokoju.
- Cyziu przestań. – nagle zza drzwi Narcyza ujrzała jej starszą siostrę Bellatrix.- Wiesz, że to nierozsądne. W tym roku zdajesz SUMy musisz się do nich przygotować, żeby nie zdać ich tak jak ja.
- Och, Bellatrix.- westchnęła Cyzia i mocno ją przytuliła.
- Wiesz, mam coś dla ciebie. Taki prezent urodzinowy od siostry.- powiedziała uśmiechając się Bella. Powoli wyciągnęła zza pleców małe zielono- srebrne pudełko.- To herb rodzinny. Pomyślałam, że to chyba najodpowiedniejszy prezent dla ciebie. Noś go dumnie jak przystało na potomkinię Black’ ów.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że pamiętałaś ! – powiedziała z zachwytem Cyzia.
- No Cyziuniu ubieraj się, za chwilę wychodzimy. – rozkazała Bella poczym wyszła z pokoju.
Narcyza posłuchała siostry i zaczęła wyciągać swoje ulubione ubrania. Planowała ubrać czarne jeansy, koszulkę z logo jakiegoś nieznanego jej mugolskiego zespołu, a na to czarno- czerwoną koszulę. Do tego nałożyła ciężkie czarne, wyćwiekowane buty. Dziewczyna wiedziała, że musi wtopić się w tłum będąc na stacji King’s Cross, więc dla tego tworzyła tą maskaradę. Jednakże lubiła ten trochę inny styl, nawet straszny, bo mogła udawać wtedy, że jest silna i skrywać swoją delikatną osobowość. Wykonała lekki makijaż i wyszła z pokoju. Uderzył ją zapach spalonej jajecznicy oraz dymu. Nagle usłyszała też dzikie wrzaski Belli.
- Chyba Bellatrix chce przygotować śniadanie.- zaczęła kpić sobie z siostry Cyzia. Niestety nie zwróciła tym uwagi ojca, który jak zawsze paląc cygaro, czytał Proroka Codziennego. Córka Cygnusa nie zwróciła uwagi na postawę ojca i udała się do kuchni. Wzięła szklankę i nalała sobie i Belli soku dyniowego. Nie była dziś przesadnie głodna. Zaczęła myśleć o pozytywach tego dnia. Przypomniała sobie, że ujrzy swoją najlepszą przyjaciółkę, Vivienne Brightness, również potomkinię starego czystokrwistego rodu czarodziejów. Następnie zobaczyła oczyma wyobraźni wszystkie imprezy, mecze i inne wydarzenia, na które na pewno uda się będąc w Hogwarcie. Nagle ujarzała także tą blondwłosą czuprynę, której tak bardzo nienawidziła.
- Dlaczego o nim myślę ?!- skarciła się Cyzia. Jednak nie mogła wymazać sobie obrazu Lucjusza z myśli. Zobaczyła jak podchodzi on do jej odwiecznego wroga- głupiej, szlamowatej i puszczalskiej Bridgiet Henderson i zaczyna ją całować. Poczuła przeszywającą ją zazdrość,gniew i pragnienie bycia na miejscu Bridgiet. Nigdy ich nie odczuwała i zaczęła się czuć bardzo dziwnie. Natychmiast puściła szklankę tłukąc ją i wybiegła z pokoju. Nie wiedziała, że osoba, do której zaczęła coś czuć, odwzajemniała to samo.
Kolejny blog o Narcyzie i Lucjuszu. Jest nas coraz więcej. ^^
OdpowiedzUsuńNo cóż, bardzo podobał mi się prolog, nie mogę wiele z niego wywnioskować, aczkolwiek myślę, że następne rozdziały będą jeszcze ciekawe. Masz bardzo fajny styl pisania.
Ech, Ten Lucjusz... Zawsze sprawia ból. ;c Bella jest taaak fajna. ♥
Czekam na pierwszy rozdział. ;)
Całuski Cyzia ;*
Ps: Obserwuję ;)
Em co do Twojego pytania do mojego miasta to odpowiadam, że mieszkam koło Oświęcimia. ;)
Usuńdziękuje bardzo ;) Tak, w moim opowiadaniu Lucek nie będzie bez winy, a Cyzia uległa ;c Rozdział już napisany, więc może jutro go dodam ;D
Usuń